Spędziłam w hotelu Aries w Szczyrku trzy dni z grupą zorganizowaną. Nie wiem, czy to miało wpływ na poziom usług, ale jakość jedzenia i obsługi kojarzyła mi się bardziej z zajazdem niż z pięciogwiazdkowym hotelem. Jedzenie, poza śniadaniami, było bardzo słabej jakości. Mimo wcześniej zgłoszonych wykluczeń żywieniowych nie czułam się bezpiecznie, jedząc to, co mi podawano. Podczas pobytu czułam się bardzo źle. Śniadania były obfite, wybór duży, ale sina jajecznica czy gotowy omlet w bemarze to nie jest jakość, jakiej oczekuję w hotelu tej klasy. Brakowało stacji z omletami przygotowywanymi na zamówienie, świeżo wypiekanych gofrów czy naleśników. Ciepłe dania były przegrzane w bemarach. Ilość nie zastępuje jakości. Czystość pokoju również pozostawiała wiele do życzenia: rdza i kamień pod prysznicem, niedomyte elementy, plamy na tapicerce. Strefa saun otwierana dopiero o 8:00. Wstaję o 5:00 i chciałam skorzystać z niej przed rozpoczęciem dnia. Do tego baseny i sauny to ogólnodostępny aquapark: osoby z zewnątrz, wspólne szatnie i tłok. Nie tak wyobrażam sobie komfort wypoczynku w pięciogwiazdkowym hotelu. Wymeldowanie do 11:00, ale moja karta była nieaktywna już około 15 minut wcześniej. Zaniosłam jedną torbę do samochodu, wróciłam i nie mogłam wejść do pokoju po resztę rzeczy. W pobliżu nie było nikogo z obsługi, więc musiałam przejść przez cały obiekt do recepcji. Zgłosiłam sytuację i usłyszałam, że „nie ma problemu”, bo karta zostanie odblokowana. Problem jednak był — to ja musiałam chodzić tam i z powrotem, mimo że doba hotelowa jeszcze się nie skończyła. Jedynym elementem konsekwentnie odpowiadającym pięciu gwiazdkom były ceny. Niestety jakość jedzenia, czystość i poziom obsługi za nimi nie nadążały. Reklama nie zastąpi standardu, który powinien bronić się sam.
Translate